W 48 godzin dookoła Paryża !

Jeśli planujesz wycieczkę do Paryża z pewnością zastanawiasz się: jechać z biurem podróży czy też lepiej zorganizować wyjazd samemu …

Powiem Wam szczerze, że ta wycieczka nie była z pewnością planowana. Po prostu wszedłem na stronę lini lotniczych, zobaczyłem tanie bilety i stwierdziłem „w sumie to dlaczego by nie ?”. Wiele osób mnie ostrzegało, że Paryż jako stolica Francji będzie bardzo kosztowna, ale ja jak to ja … muszę czegoś najpierw doświadczyć by później stwierdzać fakty. Tak też się stało ! Wyjazd wcale nie był taki drogi jak to się mówi, a Francuzi byli na prawdę mili !

Nie posiadając w ogóle internetu w telefonie wziąłem sprawy w swoje ręce pod względem topograficznym i zacząłem bawić się z mapą – czyli tak jak się to kiedyś robiło. Dwa dni przed samym wylotem sprawdziłem i wypisałem sobie wszystkie punkty, które chciałbym zobaczyć i zwiedzić. Z pewnością było to dla mnie bardzo ekscytujące, ponieważ nigdy jeszcze nie byłem we Francji, a tym samym w Paryżu. Kawiarnie, cukiernie oraz zabytki zachęciły mnie do tego aby krok po kroku je odwiedzać.

Pisząc teraz ten post śmieje się, ponieważ przypomniałem sobie jak zgubiłem się po drodze do cukierni, a używając metra to nie lada wyzwanie ! Mimo tego droga powrotna nie była w cale taka ciężka i w zaledwie kilka minut pojawiłem się w wybranych przez siebie miejscach.

Łącznie zwiedziłem ponad kilkanaście kawiarni, zabytków oraz miejsc, które na prawdę zapierają dech w piersi, ponieważ ich widok wprawiał człowieka w zakłopotanie pod względem myśli ! Jednak nie tak bardzo się cieszyłem na widok zabytków jak na widok różnorodnych cukierni. Początkowo wszedłem do małej cukierenki, która mieściła się w pobliżu Musee du Louvre. Zajadając się truskawkowymi, pistacjowymi oraz zwykłymi maślanymi croissants czułem się jakbym tego jeszcze nigdy w życiu nie jadł bo przecież w Polsce też mamy croissants, ale smak jednak jest zupełnie inny ! Zwieńczeniem dla mnie w tej cukierni był Makaron (fr. macaroon) pistacjowy z kremem pistacjowym oraz malinami. Słodycz przełamana kwasowością malin była dla mnie po prostu jednym z lepszych smaków, które sobie zawsze przypominam tworząc swoje własne słodycze. Korzystając z mapy wybrałem się automatycznie zobaczyć miejscowe Musee du Louvre, które w porze wieczorowej wygląda niesamowicie piękne !

Wczesnym rankiem następnego dnia wybrałem się do miejscowych cukierni, które znajdywały się w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Widok tej uliczki wypełnionej kawiarniami i cukierniami po brzegiem wywołał potężny uśmiech na mojej twarzy, ponieważ nie mogłem sobie wymarzyć lepszego miejsca w Paryżu ! Wchodząc do najstarszej cukierni Paryskiej „Patisserie Stohrer” zobaczyłem mnóstwo witryn wypełnionych nieziemskimi, a zarazem domowymi słodyczami – zaczynając od kolorowych macaroons przez millefeuille, creme caramel oraz chocolate mousse, a kończąc na ogromnych tortach. Miałem wtedy problem co wybrać na początek do skosztowania, ponieważ były jeszcze inne miejsca do odwiedzenia, ale mimo tego zdecydowałem się na tort czekoladowy z tzw. „mirror glace” oraz musem czekoladowym z temperowaną czekoladą, która wyglądem przypominała pestkę brzoskwini.

Kolejnym przystankiem była „Cafe pouchkine Paris”. Desery z tej kawiarni/ cukierni były już zdecydowanie z wyższej półki ! Mogłem tam odnaleźć wiele kolorowych jak i malutkich deserów, które smakiem potrafiły wprawić człowieka o kulinarny zachwyt ! Widząc te wszystkie malutkie cuda ponownie miałem problem, który z nich wybrać, ale mimo tego zdecydowałem się na połączenie mango/juzu/beza oraz malina/porzeczka/biała czkolada i karmel/mascarpone/czekolada. Smaki jak i wygląd z pewnością były warte swojej ceny ! Nie były przesadnie słodkie ani gorzkie czy też kwaśne. Wszystko było idealnie dopasowane oraz zbalansowane za sprawą dobrze odmierzonych proporcji dodawanych składników podczas ich produkcji. Wychodząc z kawiarni myślałem tylko o tym, że kiedyś w przyszłości będę potrafił takie desery przyrządzać, ponieważ wygląd jak i smak ma potężne znaczenie w tych czasach, a śmiało też mogę powiedzieć, że jestem osobą, która nie lubi robić rzeczy na „pół gwizdek”. Ostatnim miejscem na tej ulicy, które odwiedziłem była malutka, a zarazem chyba najbardziej domowa kawiarenka gdzie mogłem zobaczyć mnóstwo ludzi w ogromnych kolejkach ustawiających się po świeżo pieczony chleb jak i słodkości. Nie zastanawiając się ani chwili postawiłem na deser z kruchym spodem, ciastkiem pistacjowym oraz świeżymi owocami. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ balans słodkości tego deseru był proporcjonalny do kawy, której tam serwowali ! Również zaskoczeniem było dla mnie to, że ziarna kawy, które posiadali w ofercie pochodziły z malutkiej palarni co nadawało im nie powtarzalnego charakteru.

Kierując się zaledwie o 400 m dalej znalazłem kilkanaście księgarni, które posiadały w swojej ofercie również książki w języku angielskim. Odrazu wybrałem książkę „French Pastry” gdzie można znaleźć wszystkie podstawy od A-Z z zakresu słodyczy.

Kończąc dzień zwiedziłem również katedrę Notre Dame de Paris i porą wieczorową wyruszyłem na pokaz świateł Eiffel Tower. Widząc calutką panoramę Paryża za wieczoru pomyślałem tylko jedną rzecz – przepięknie ! – tak też zakończyłem drugi dzień zwiedzania.

Dzień trzeci rozpocząłem już od godziny 7.30 gdzie wybrałem się ponownie do lokalnej cukierni na śniadanie połączone z kawą. Miałem akurat możliwość skosztowania świeżo co upieczonych Brioche ze słodką karmelową kruszonką. Kończywszy śniadanie uciekłem na Canal Saint Martin gdzie za pomocą rejsu statkiem miałem możliwość zobaczenia większości Paryża w pigułce. Zachwyt widokami, jedzeniem oraz pogodą, która akurat bardzo sprzyjała nie pozwalały mi do siebie dopuszczać myśli, że to już ostatni dzień w tym niesamowitym mieście !

Około godziny 13.30 pędziłem już na metro aby zdążyć na swój samolot – była to w sumie moja ostatnia podróż metrem w podziemiach Paryża. Na szczęście tym razem się nie zgubiłem 🙂

Całą swoją wyprawę podsumowałem ogromną dawką ciekawej wiedzy, pomysłów oraz nowych miejsc, których w życiu jeszcze nie miałem możliwości zobaczenia. Śmiało mogę powiedzieć, że jeszcze nie raz się wybiorę do Francji, ale tym razem w inne miejsca ! Będzie to dla mnie kolejna podróż w nieznane, ale też i możliwość zjedzenia słodyczy z innych regionów.