Nie tak dawno bo zaledwie kilkanaście dni temu miałem możliwość wyjechania na niecałe 9 godzin do Londynu, czyli stolicy Wielkiej Brytanii. Wyjazd ten w sumie nie był planowany, a zupełnie spontaniczny. Podczas swojej 30 minutowej przerwy w pracy stwierdziłem, że w sumie … to niedziele mam wolną ! Dlaczego więc jej nie wykorzystać w efektywny sposób i zrobić coś dla siebie, ale również i pokazania Wam. Kupiłem zatem szybko bilety i kilka dni później wyruszyłem z samego rana do miejsca, które jest zupełnie inne niż reszta Anglii. Londyn szczególnie podczas okresu Świąt Bożego Narodzenia przemienia się w miejsce magiczne, zaskakujące jak i baaaardzo oblegane poprzez innych turystów z całego świata. Cel wizyty jednak już miałem ustalony z góry. Było to miejsce, które chciałem odwiedzić już dawno temu, ale zawsze nie było do tego okazji oraz czasu.
Właściciel, twórca jak i pomysłodawca tej cukierni z pewnością jest jedyny w swoim rodzaju ! Jego wszystkie książki cieszą się potężną popularnością oraz chęcią zakupu na całym świecie, a wszystko to tylko dlatego, że jest po prostu sobą, a jego przepisy są wykonywane w sposób wyjątkowy i prosto od serca.
Mowa tutaj oczywiście o Yotam Ottolenghi. Zdobywca wielu nagród kulinarnych, restaurator, autor wielu bestsellerów wśród książek kulinarnych, wielokrotny gość specjalny programu MasterChef Australia oraz człowiek z pasją i zamiłowaniem do tego co robi ! Pamiętam do dziś jak otwierałem jego pierwsze książki kulinarne i jedyne co wtedy myślałem to było – gość to robi z sercem.
Wygląd książek zależy od tematyki kulinarnej, ale najbardziej uwielbianą przeze mnie jest jego najnowsza książka kulinarna zatytuowana „Sweet” co w języku polskim oznacza „Słodko” – jest po prostu przepiękna, a jej wnętrze zaskakuje pod względem przepisów.
Odwiedziny w jego cukierni/restauracji odrazu wywołał u mnie ogromny uśmiech ! Dawno nie widziałem tak przeróżnych jak i kolorowych słodyczy, a wszystko zamykało się w domowej atmosferze, którą sprawiał personel, wygląd tego miejsca jak i zapach unoszący się w powietrzu. Można powiedzieć, że czułem się tam jak w domu, poza jedną rzeczą – smakiem. Smak tych słodyczy był po prostu wyborny oraz nie tak oczywisty jak to może się wydawać na pierwszy rzut oka. Yotam zastosował bardzo proste techniki w swoich deserach, ale smaki z pewnością się kojarzą z jego korzeniami czyli Izraelem i jego okolicami. Do teraz mam w głowie smak jego ciasta z wodą różaną, semoliną oraz pistacjami. Zwykło wyglądające ciasto, a niezwykle smakujące. Góra ciasta była szczególnie pyszna, ponieważ została posypana pistacjami oraz suszonymi płatkami róży.
Oczywiście ja jak to ja … nie mogłem zamówić jednego deseru, a kilka, które będziecie mogli za chwile zobaczyć w galerii, ale już co mogę Wam o nich powiedzieć to słowo – WARTO. Były po prostu genialne same w sobie, a wyjazd na pewno był strzałem w dziesiątkę pod tym względem i warto było jechać 4 godziny w jedną stronę, aby móc skosztować tych słodkości przez tak krótki czas. Śmieję się do teraz, ponieważ jeszcze wracając wieczorową porą do domu dojadałem pozostałe desery bo nie byłem w stanie ich zjeść w cukierni. Tak wielkie porcje można tam znaleźć co bardzo cieszy, ale też i zaskakuje oko, ponieważ mimo iż Ottoleghi jest rozpoznawany na całym świecie to nadal dba o swoich wszystkich gości i nie ogranicza ich do skosztowania swojego jedzenia tylko poprzez jeden „gryz”.
Cukiernia sama w sobie jest oddalona dość troszkę od takich miejsc jak London Eye, czy też Big Ben, ale na szczęście nie aż tak daleko, że cieżko było się tam dostać pieszo. W drodze miałem możliwość ponownie zobaczenia pozostałych znanych budowli Londynu jak i Tamizy, która sama w sobie robi wrażenie. Pogoda jak to pogoda w Anglii – pozostawia sobie wiele do życzenia, ale na szczęście nie padał deszcz ! Cieszyłem się jak małe dziecko, że ponownie mogę zobaczyć Londyn po tak długiej przerwie.
Wydaje mi się, że odwiedziny na Spitalfields, czyli miejsca gdzie znajduje się jego restauracja nie były moimi ostatnimi.
Z chęcią wybiorę się tam ponownie za jakiś czas by móc zobaczyć co nowego jak i kreatywnego ma do zaoferowania Yotam …
Jeszcze na chwilę przed samym powrotem do Manchester postanowiłem, że odwiedzę Londyński Jarmark Świąteczny nie inaczej zwany jak „Winter Wonder Land”. Znalazłem tam mnóstwo atrakcji, lokalnego jedzenia, ale też i słodyczy ! Kolorowe waty cukrowe, gorące czekolady smakowe jak i mały truck z donughtami to jedne z zaledwie kilkudziesięciu tam miejsc, które można odwiedzić. Atmosfera tego jarmarku jest niesamowita ! Mnóstwo ludzi, mnóstwo radości oraz magia świąt, która można tam odnaleźć 🙂 Cieszę się, że to właśnie w tym okresie mogłem zobaczyć ponownie to miasto. Dawno nie widziałem czegoś takiego zarówno tutaj jak i w Polsce.
Z pewnością polecam każdemu odwiedziny w tym pięknym jak i smacznym miejscu na mapie Anglii 🙂
Tym czasem zapraszam Was do zobaczenia kilku zdjęć i obiecuję, że niebawem przygotuję wpis o wyprawie do Barcelony !