Cześć kochani ! 

Piszę ten post dopiero dzisiaj z racji, że wszystkie emocje już znacznie opadły po wczorajszym odcinku. Jestem w szoku jak wiele z Was mnie dopingowało wczoraj! – bezcenne uczucie, musicie uwierzyć mi na słowo.
Nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to naprawdę, widząc te wszystkie wiadomości, udostępnienia oraz zdjęcia, które mi wysyłaliście podczas oglądania mojej walki w programie MasterChef – po prostu się tego nie spodziewałem.

Co mnie skusiło zatem aby wziąć udział w tak wielkim konkursie kulinarnym ?

Pamiętam, że już jako dziecko oglądałem pierwszą edycje zmagań kucharzy, amatorów w tym bardzo ciężkim, a jakże najbardziej rozpoznawalnym konkursie kulinarnym na świecie! Wtedy jeszcze nie sądziłem, że sam się zgłoszę do jego udziału.
W pewnym momencie po kilku edycjach stwierdziłem „Filip, a dlaczego nie Ty ?”

Tak też się stało … dałem sobie szansę.

Rozpoczęły się precastingi do programu, a znajomi zaczęli co raz to bardziej namawiać do udział w konkursie, aż zgłosiłem się finalnie i stwierdziłem: ”co ma być to będzie”. Po kilku tygodniach od pierwszego etapu otrzymałem telefon z programu ze słowami: ”Gratulujemy dostania się do TOP 40 najlepiej gotujących kucharzy, amatorów w Polsce, a tym samym zapraszamy do udziału w konkursie”. Pamiętam, że mało co ze szczęścia się nie popłakałem.


Pierwsze wejście do kuchni MasterChef’a było dla mnie WOW ! Spełnienie marzeń, w końcu tutaj jestem!
Miejsce w którym tak wiele osób już zmieniło swoje życie, drogę zawodową oraz sposób myślenia na wiele rzeczy.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka, do momentu nastania pierwszej konkurencji !

Zostaliśmy podzieleni na grupy czteroosobowe, gdzie każda z grup miała zrobić z tajemniczego produktu tzw. „Bohatera dania”. Bałem się strasznie tego, czy sobie poradzę, ba! Nawet trzęsłem się z tego powodu.
Staję przed jury i widzę tylko tajemniczą kopułkę – adrenalina sięgała wtedy zenitu, a ja nie miałem zielonego pojęcia co się tam może znajdować. W pewnym momencie Pani Magda Gessler unosi kopułkę i z uśmiechem na twarzy mówiąc do nas : ”Przed Wami zadanie. Musicie wymyślić genialne, fantastyczne, przesmaczne danie z nabiału ! Wasze 45 minut zaczyna się teraz!”.

Pamiętam do dziś jak ruszyłem biegiem do spiżarni, wiedziałem, że te 45 minut jest na wagę złota i każda sekunda leci nieubłaganie szybko! Pisząc teraz, również się śmieję z racji, iż pod lodówkami przewróciłem się, a jajka, które wtedy włożyłem do koszyka po prostu się porozbijały o podłogę.

Gotowanie się zakończyło, 45 minut minęło niczym z bicza strzelił i nadszedł ten moment – być albo nie być!
W pewnym momencie słyszę tylko głos Pani Ani Starmach: „Filip zapraszamy Cię z twoim daniem”. Emocje wtedy były nie do opisania, a nogi miałem niczym z galaretki, nie wiedziałem co mam wtedy zrobić.

Koniec końców miałem trochę problemów podczas gotowania, ale mimo tego, udało się!
Zdobyłem wymarzony fartuch, a tym samym dostałem możliwość awansowania do kolejnego etapu zmagań w programie. Spełniłem kolejne marzenie, a nawet i dwa !
Otrzymanie fartucha MasterChef, a tym samym uścisk od Pani Magdy Gessler.

Ciekawy jesteś jak się potoczą moje dalsze losy w programie…?
Zapraszam w niedziele 16/09 o godzinie 20.00 do TVN !